Nr IDlaczego to napisałam
Noc, kiedy cały blok został bez prądu
Jednego stycznia nasz blok był bez prądu od wieczora do następnego popołudnia. Stanęła winda, na górne piętra przestała dochodzić woda, a kaloryfery stygły z godziny na godzinę.
Latarkę znalazłam po dwudziestu minutach, w szufladzie z rachunkami, bez baterii. Pani Wanda z dziesiątego piętra, która mieszka sama, nie mogła zejść po schodach. Zaniosłam jej wodę i termos.
Tamtego wieczoru zrobiłam też błąd, którego już nigdy nie powtórzę. Od tamtej nocy mam w szafie pudło na blackout, a na lodówce kartkę z tym, co robić po kolei.
Ten poradnik to ta kartka i to pudło, spisane dla Was.


